Kolędowanie z zespołem Jazz Kids. Kolędy w wykonaniu uczestników zajęć w Jasielskim Domu Kultury. Śpiew: Natasza Litwa, Jazz Kids w składzie: Dawid Mastej - Zapraszamy do wspólnego śpiewania kolęd!http://soliton.edubawi.pl/index.php?p531,koledy-karaoke-dvd-oplatek-w-przezencieDVD zawiera 13 popularnych polskich k d C d 1) Zawija i beznadzieja F G A Złota Jerozolima B F Bd A w biednym Betlejem Pani g C d syneczka w grocie powiła Zima się ludzi trzyma Złote denary wszędzie Bieda straszna w Betlejem Tam tylko Pan przybędzie Ref.: d C d Do szopy, do szopy wszyscy F C F Kto ogrzać pragnie ręce B C F d Z darami, z darmi, z darami B A d By odtajało 1. Wstęp. Kolęda „Do szopy, do szopy wszyscy” to jedna z najbardziej znanych i uwielbianych kolęd bożonarodzeniowych. Jej słowa i melodia przenoszą nas do Betlejem, do miejsca narodzin Jezusa Chrystusa. Ta kolęda przypomina nam o ważności pokory, bliskości z Bogiem i radości płynącej z nadchodzącego zbawienia. 2. Polish: ·nominative/accusative/vocative plural of szop··inflection of szopa: genitive singular nominative/accusative/vocative plural Ogród zazwyczaj tonął w śniegu. Kilka tygodni wcześniej pod dyrekcją Mamy z białych papierowych pasków robiliśmy gwia­zdki na choinkę. Każdego roku dokupowaliśmy nowe bombki. Tatuś kilka dni przed świętami przynosił dużą choinkę, którą trzymał w komórce, wstawiając do wiadra z wodą. Ubieraliśmy ją w dzień przed . „Jakie Betlejem? Przecież Chrystus urodził się w Krakowie” – powtarzają w żartach twórcy szopek krakowskich. Odwiedziliśmy wystawę poświęconą tym wyjątkowym dziełom. Dzieła zgromadzone na wystawie skrzą się złotem, uzupełnionym zielenią, czerwienią i granatem. Tomasz Gołąb /Foto GOŚĆ Najmniejsza szopka ma wysokość 8 cm i została umieszczona na łyżeczce do herbaty. Nieco tylko większą wpasowano w krakowski obwarzanek, a inną, równie małą, ustawiono na kolorowym talerzyku. Najwyższa sięga 3,2 m. Wszystkie pięćdziesiąt szopek, zaprezentowanych w warszawskim pałacu Pod Blachą, łączą śmiałe nawiązania do krakowskiej architektury. – Takie stajenki są ewenementem na skalę światową. Dlatego trzy lata temu zostały wpisane na Listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości UNESCO – mówi „Gościowi” Katarzyna Rogalska, kuratorka wystawy „Szopki krakowskie”. Na bogato Tradycja budowania szopek sięga XIII w. Jej prekursorami byli franciszkanie, choć później zaczęli ją kultywować członkowie innych zakonów. Każdy szukał sposobu na stworzenie najpiękniejszej. Twórcy prześcigali się w coraz bardziej fantazyjnych formach i dekoracjach. Jedno pozostawało niezmienne: wykonany z drewna model stajenki musiał przypominać tę biblijną. W jej środku umieszczano figurki postaci, które uczestniczyły w scenie Bożego narodzenia. Jeszcze w średniowieczu szopki zaczęły pojawiać się nie tylko w kościołach, lecz także w przestrzeni publicznej. Ich prezentacji często towarzyszyły jasełka, cieszące się dużym zainteresowaniem. W tamtym czasie szopkarstwem zajęły się też osoby świeckie. Wśród krakowskich artystów amatorów przeważali żacy, uczniowie szkół parafialnych i rzemieślnicy. To właśnie oni wpadli na pomysł zastąpienia drewnianej konstrukcji okazałą budowlą, nawiązującą do architektury stolicy Małopolski. – Bogato zdobione szopki miały wzbudzać zainteresowanie arystokratów, którzy wypłacali twórcom wynagrodzenie za odgrywanie przedstawień jasełkowych w ich domach. W XIX w. wielu krakowskich murarzy i cieślów, hobbystycznie zajmujących się szopkarstwem, mogło dzięki temu zarobić trochę pieniędzy. Wystawianie jasełek było istotnym źródłem dochodu zwłaszcza jesienią i zimą, kiedy nie mieli pracy w swoich zawodach – opowiada Katarzyna 1937 r. odbył się pierwszy Konkurs Szopek Krakowskich. Wówczas mieszkańcy wybierali najpiękniejsze spośród 86 zgłoszonych prac. Tradycja ta jest kultywowana do dziś. Najpierw twórcy prezentują swoje dzieła pod pomnikiem Adama Mickiewicza, później przechodzą w barwnym korowodzie do Muzeum Krakowa, gdzie jury wybiera zwycięzców w trzech kategoriach: seniorzy, młodzież i dzieci. W pierwszej nagrody są przyznawane w czterech grupach: duże (powyżej 120 cm wysokości), średnie (od 120 do 70 cm), małe (od 70 do 15 cm) i miniaturowe (do 15 cm). W tym roku w konkursie wystartowało 40 i gramofonŻeby szopka mogła zostać uznana za krakowską, musi spełnić kilka wymogów. Do jej budowy trzeba wykorzystać takie materiały jak tektura, dykta, drewno i papier, a ściany należy obkleić staniolem, czyli cienką kolorową folią. Budowla powinna być symetryczna i składać się z kilku kondygnacji oraz z co najmniej trzech wież. Warto czerpać inspiracje z bazyliki Mariackiej, kaplicy Zygmuntowskiej, Zamku Królewskiego, Barbakanu, Sukiennic czy Bramy Floriańskiej. Ważnym punktem odniesienia dla współczesnych twórców pozostaje model stajenki wykonany przez murarza Michała Ezenekiera pod koniec XIX w. Budowla z charakterystyczną cebulastą kopułą jest najstarszą szopką przechowywaną w Muzeum Etnograficznym w zgromadzone na wystawie skrzą się złotem, uzupełnionym zielenią, czerwienią i granatem. Większe są podświetlone, mają też elementy ruchome. – Kiedyś wykorzystywano do tego celu zwykłe żarówki i prosty mechanizm gramofonowy. Dzisiaj twórcy mają do dyspozycji znacznie bardziej zaawansowane narzędzia. Dzięki rozwojowi technologii szopki cały czas ewoluują, z roku na rok są coraz ciekawsze – mówi dr Mariusz Klarecki, kurator intrygujących budowli stanowią ich „mieszkańcy”. W środku znajdujemy nie tylko figurki Jezusa, Maryi, Józefa i Trzech Króli, lecz także legendarnych postaci, Szewczyka Dratewki, Smoka Wawelskiego, Stańczyka, Lajkonika i Pana Twardowskiego. Nie brakuje osób zasłużonych dla naszej historii, np. Józefa Poniatowskiego, Tadeusza Kościuszki, Adama Mickiewicza, Jana Matejki i Jana Pawła II. W szopkach wykonanych z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości pojawiają się Józef Piłsudski, Roman Dmowski oraz Ignacy Jan chętnie nawiązują do współczesnych wydarzeń. Na wystawie oglądamy szopkę upamiętniającą Światowe Dni Młodzieży, zorganizowane w Krakowie w 2016 r. Jesteśmy świadkami sceny, w której papież Franciszek pozdrawia pielgrzymów z okna pałacu biskupiego przy ul. Franciszkańskiej 3. Naszą uwagę przykuwa też niewielka budowla, przygotowana na stulecie Wisły Kraków. Na trybunach okalających żłóbek stoją kibice, trzymający w dłoniach szaliki z emblematem ulubionego klubu piłkarskiego (ciekawe, co o tym sądzą zwiedzający wystawę kibice Legii…). W innych szopkach pojawiają się nawiązania do pandemii COVID-19 – niektóre postacie noszą przetrwaNa wystawie w pałacu Pod Blachą przeważają prace dwóch szopkarskich klanów: Malików i Markowskich. Niektóre dzieła zostały wykonane przez jednego artystę, inne przez całe rodziny. – Ta tradycja jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, a umiejętności są zazwyczaj kształtowane w relacji mistrz–uczeń. Znamy jednak także historie osób, które nie miały wśród swoich bliskich żadnego szopkarza, ale zainteresowały się tym rzemiosłem. Niektórzy uczestniczyli w warsztatach organizowanych w Muzeum Krakowa – mówi Katarzyna zależności od rozmiarów wykonanie jednej szopki zajmuje od kilku miesięcy do nawet dwóch lat. Większość artystów zaczyna od szkicu. Maciej Moszew, biorący udział w Konkursie Szopek Krakowskich nieprzerwanie od 1961 r., z marszu przystępuje do pracy. Do ostatniego momentu nie wie, jaki będzie rezultat. Na budowę jednej ze swoich ostatnich szopek poświęcił 4 tysiące godzin. „Ja tak dziwnie pracuję, że projektuję szopkę w 3D w mojej pamięci” – mówił w jednym z artysta, który zabrał głos w wyświetlanym w ramach wystawy filmie „Kraków szopką opowiedziany”, wyjaśniał, że w trakcie pracy robi sobie przerwy na spacery po mieście, ponieważ jest ono dla niego największą inspiracją. Na fascynację szopkarzy Krakowem zwraca także uwagę dr Klarecki. – To oni są najlepszymi obserwatorami tej charakterystycznej architektury. Potrafią z niej wyłuskać najciekawsze elementy, których mieszkańcy nie dostrzegają na co dzień – mówi szopkarstwa kiedyś odejdą. Kto ich zastąpi? Nasi rozmówcy przekonują, że młodych adeptów z całą pewnością nie zabraknie. Już dzisiaj duże sukcesy w konkursach odnoszą piętnastoletnia Emilia Krawczyk i trzydziestoletni Filip Fotomajczyk. Nie trzeba być jednak mieszkańcem Krakowa, aby dołożyć małą cegiełkę do podtrzymania tej tradycji. Udowodnił to dr Klarecki, który wraz z synem zbudował intrygującą szopkę z klocków Lego (wśród postaci stojących przy żłóbku pojawia pielęgniarka, to kolejne nawiązanie do pandemii). Pod tym nietypowym dziełem umieszczono krótką zachętę do działania: „Po powrocie do domu spróbuj swoich sił, budując własną szopkę z papieru lub klocków”. To co, zaczynamy?•

do szopy do szopy wszyscy