Pociągi z Rzym do Wenecja. Czas podróży między Rzym i Wenecja wynosi średnio 3h 57m, a odległość między nimi to około 394 km. Normalnie kursuje 51 pociągów dziennie między Rzym i Wenecja, a bilety kosztują od 13,90 €, jeśli zarezerwujesz z wyprzedzeniem. Pierwszy pociąg. 154 개의 새로운 답변이 업데이트되었습니다. 질문에 대한: "글로벌 박사 펠로우십 2021 - Microsoft Research 2021 글로벌 박사 과정 수혜자"? 자세한 답변을 보려면 이 웹사이트를 방문하세요. 3039 보는 사람들 Wenecja jest bez wątpienia w czołówce atrakcji turystycznych we Włoszech. Liczne zabytki pochodzące jeszcze za złotych czasów Republiki Weneckiej oraz niezwykłe położenie na wodzie, stawia to miasto także w czołówce najpopularniejszych ośrodków turystyki na całym świecie. Unikalne połączenie kanałów, kościołów czy mostów oraz architektura zabytkowej części Wenecji Wenecja: Gdzie zjeść smacznie i niedrogo? Nieprawdą jest, że w Wenecji wszystko kosztuje majątek. Oczywiście za obiad czy kolację w dobrej restauracji z pięknym widokiem trzeba zapłacić sporo, ale to nie oznacza, że nigdzie nie można zjeść smacznie, swojsko, w otoczeniu miejscowych, a przy tym w bardzo rozsądnym budżecie. 1. Najpierw pobierz i zapisz na swoim urządzeniu mapę PDF, do której link znajdziesz poniżej. Do wyboru są dwa pliki: pobierz: Wenecja – mapa turystyczna i przewodnik PDF w języku polskim – [klik] download: Venice – tourist map and guide PDF (ENG version) – [click] 2. Odszukaj pobrany plik na swoim urządzeniu i otwórz go. Na mapie. Wczytaj mapę. Gdzie dalej? Przejdź do strony regionu Wenecja Euganejska lub zobacz wszystkie miejsca i atrakcje we Włoszech. Kategoria Plaża - 4 miejsc i atrakcji w lokalizacji Wenecja: 1. Spiaggia Blue Moon Beach, 2. Aurora Beach - Venezia, 3. Lido, 4. Lido de Venezia. . Kuchnia wenecka jest osobną atrakcją miasta. Wenecja posiada duży wybór barów z przekąskami, piekarni, kawiarni i luksusowych restauracji. Powiemy Wam, gdzie wybrać się na smaczny posiłek i spróbujemy wszystkich specjałów lokalnej kuchni. Porady dla turystów Nie należy wybierać kawiarni i restauracji w pobliżu głównych atrakcji. Zazwyczaj są one zbyt drogie, a jedzenie jest średniej jakości. » Czytaj także – Co zobaczyć w Wenecji? 10 głównych zabytków Jeśli nie chcesz iść daleko od centrum, zagłąb się w alejkę lub idź do pobliskiej ulicy. Tam, gdzie jest mniejszy ruch turystyczny, ceny są zawsze niższe. Unikaj miejsc z angielskim menu przy wejściu. Są tam tylko po to, by przyciągnąć więcej turystów. Te miejsca są zaprojektowane z myślą o ilości, a nie jakości. A teraz czas na kilka sprawdzonych kawiarni i restauracji w Wenecji. Bacarando in Corte dell’Orso W każdej części miasta jest bacaro. Są to małe bary z przekąskami i winem, w których można zjeść szybką i tanią przekąskę przy ladzie. Bacaro jest wyjątkową wenecką rzeczą, której nie można znaleźć nigdzie indziej we Włoszech. Bacarando w Corte dell’Orso — jeden z najlepszych bacaro w Wenecji. Jest kochany przez mieszkańców, ma bardzo przytulną atmosferę i znajduje się w odległości spaceru od mostu Rialto. Proponujemy spróbować cicheti — kanapki z różnymi wypełnieniami. Śmiało nakładać na deskę kilka sztuk! I nie zapomnij zamówić kieliszka białego wina — to jedno z najsmaczniejszych Prosecco w mieście. Adres: Corte dell’Orso 5495, San Marco, 30124. Godziny otwarcia: 11:30-00:00. Ceny: cicheti — od 2,50€ za sztukę, kieliszek spritza — 2,50€. Spróbuj cicheti, najlepszego wina i lodów rzemieślniczych na gastronomicznej wycieczce po rynku Rialti. » Czytaj także – Przewodnik po Wenecji Osteria al Mariner Na kolację z dala od tłumów, odwiedź tę przytulną osterię w Cannaregio. Osteria jest rodzajem jadłodajni o niskich cenach i rodzinnej atmosferze. Z sali Al Mariner roztacza się wspaniały widok na kanał. Serwowane są tu typowe dania weneckie. Polecamy risotto z owoców morza i czarną mątwę z polentą, tradycyjne lokalne przekąski. Przy okazji, jest duży wybór dań dla wegetarian. Adres: Fondamenta degli Ormesini 2679, Cannaregio, 30121. Godziny otwarcia: 07:00-00:00, w niedziele zamknięte. Ceny: €7,5-€10 za danie. Trattoria Pizzeria San Toma Najsmaczniejsza pizza jest robiona w trattorii San Toma. Trattoria to niewielka instytucja z domową kuchnią i zestawem dań głównych przeznaczonych dla mieszkańców. Gondolierzy często tutaj jedzą obiad. Miejsce to słynie z najszerszego wyboru domowych pizz w mieście. Jest dogodnie usytuowane w pobliżu bazyliki Frari i Scuola San Rocco. W ciepłych porach roku kawiarnia oferuje posiłki na świeżym powietrzu, przy stoliku z widokiem na plac. Adres: San Polo 2864, 30125. Godziny otwarcia: 12:00-15:00, 18:30-22:30, we wtorki zamknięte. Ceny: €10-€20 za danie. Ristorante Ae Sconte Na dyskretnym dziedzińcu, 5 minut spacerem od San Marco, znajduje się restauracja z ciepłą i przyjazną atmosferą. Serwowane jest tu bardzo dobre wino, a w menu znajdują się dania bezglutenowe. Na koniec kolacji każdy z gości otrzymuje bezpłatny kieliszek limoncello. Z deserów polecamy tiramisu, tutaj jest boskie. Adres: Castello 5533, Corte Perini-S. Lio, 30122. Godziny otwarcia: 11:30-23:00. Ceny: €15-€30 za danie. Ristorante La Piazza Modna restauracja z nowoczesnym wnętrzem, autentyczną włoską kuchnią i dogodną lokalizacją. Specjalnością zakładu są grillowane mięso i owoce morza, domowe makarony, pizza, świeże sałatki i domowe zupy, desery oraz świeżo wypiekany chleb. Wygodnie jest zjeść kolację w tej restauracji po długim spacerze po Wenecji. Każdy gość otrzymuje darmowy Aperol (gorzki napój jako aperitif). Stolik lepiej zarezerwować z wyprzedzeniem. Adres: San Marco 615, 30124. Godziny otwarcia: 11:00-00:00. Ceny: €20-€40 za danie. Przy okazji, znaleźliśmy wycieczkę dla smakoszy aperitifu, podczas której spróbujecie lokalnych potraw w 5 restauracjach w Wenecji. Wenecja: Wybierz hotel Ristorante Wistèria Stylowy lokal o niezwykłej atmosferze i wysokiej jakości win. Restauracja specjalizuje się w kuchni wybrzeża Adriatyku. W restauracji można zamówić zestaw dań od szefa kuchni. Na przykład, 8 takich dań będzie kosztować 120 euro, a 4 dania — 60 euro. Przy dobrej pogodzie polecamy wybór stołu w ogrodzie, w cieniu glicynii, która jest symbolem tego wykwintnego miejsca. Adres: San Polo 2908, 30125. Godziny otwarcia: 12:00-14:00, 19:00-22:00, zamknięte w środy. Ceny: €25-€65 za danie, €60-€120 za zestaw. Cieszcie się Wenecją i jej wspaniałą kuchnią! » Czytaj także – Gdzie zjeść w Wenecji? TOP 6 przystępnych, ale wyjątkowych lokali W czerwcu za sprawą aktywistów ze stowarzyszenia Miasto Wspólne do sieci trafiły wnioski do opracowywanego aktualnie planu zagospodarowania dla Parku Rady Europy i dawnej Alei Topolowej. Można w nich znaleźć odwołania do projektu dzielnicy Reprezentacyjnej Stanisława Filipkowskiego z 1938 roku, a w szczególności do jednego z głównych elementów, jakim był plac "Forum Morskie". Niniejszy artykuł przybliża historię tego projektu, aby umożliwić skonfrontowanie nowych pomysłów z pierwotnym zamierzeniem budowniczych 1926: idea stworzenia reprezentacyjnego placu publicznego w Gdyni Skąd wziął się pomysł budowy "Forum Morskiego" w Gdyni? Lokacja takich miast, jak Wrocław, Kraków czy też Poznań odbywała się na podstawie prawa magdeburskiego. W tych miastach rynek z ratuszem i sukiennicami był zwykle położony centralnie. Gdańsk, Elbląg oraz większość miast hanzeatyckich została rozplanowana na podstawie prawa lubeckiego. Tym, co odróżniało je od miast lokowanych na podstawie prawa magdeburskiego, był brak placu rynkowego, którego funkcję spełniała szeroka ulica. Budowniczowie Gdyni, podejmując próbę stworzenia przestrzeni symbolicznej, odwołali się do koncepcji budowy miast, jaka funkcjonowała w starożytnym Rzymie, gdzie najważniejszą rolę w życiu miasta pełniło forum. Zgodnie ze słownikową definicją, forum to plac, rynek będący w miastach starożytnego Rzymu miejscem zgromadzeń ludowych, sądów, ośrodkiem życia handlowego i politycznego. Forum sytuowano zwykle w miejscu przecięcia dwóch głównych ulic, ale jak pisał rzymski architekt Witruwiusz, w przypadku miast położonych nad morzem, miejsce pod budowę forum należało wybrać jak najbliżej portu. Wokół otoczonego kolumnadą forum zgrupowane były główne budowle użyteczności publicznej. Jedną z nich była bazylika, która zanim stała się wzorcem dla chrześcijańskich kościołów, pełniła funkcję hali targowo-sądowej. Forum służyło również jako miejsce do urządzania różnego rodzaju widowisk, takich jak zapasy Elżbiety Skwiercz, na którego części obecnie znajduje się Park Rady Europy, pierwotnie nie było miejscem, na którym miał powstać gdyński reprezentacyjny plac publiczny. Plan zabudowania śródmieścia Gdyni z roku 1926 zakładał, że podstawą kompozycji urbanistycznej będzie połączenie dworca osobowego z dworcem morskim oraz biegnąca w kierunku morza szeroka arteria (ul. Mościckich, obecnie ul. Wójta Radtkego). Ta arteria o szerokości 60 metrów miała być zakończona dużym reprezentacyjnym placem, otwartym jedną ścianą na morze. Ponadto Śródmieście Gdyni miało być połączone z morzem wylotami szeregu ulic. Pomiędzy granicą portu a podstawą Kamiennej Góry pozostawała blisko 1200-metrowa przestrzeń umożliwiająca plastyczne połączenie miasta z morzem. Dynamiczny rozwój portu szybko jednak te plany roku 1926 strajki angielskich górników sprawiły, że wzrosło zapotrzebowanie na polski węgiel i konieczna była budowa odpowiedniej ilości nadbrzeży. Z uwagi na koszty i czas zdecydowano o budowie pirsów i basenów zewnętrznych co sprawiło, że urządzenia portowo-kolejowe zajęły obszary najbardziej wartościowe dla rozwoju Śródmieścia. Wymusiło to zmianę podstawy kompozycji urbanistycznej. W roku 1931 Ministerstwo Robót Publicznych zatwierdziło "Plan zabudowania miasta Gdyni", który opracował architekt Adam Kuncewicz. Zgodnie z tym planem, główna oś komunikacyjna przeniesiona została na ulicę 10 Lutego i Skwer Kościuszki, których przedłużeniem miało stać się molo spacerowe. Rok 1936: konkurs na rozplanowanie Mola Południowego i terenów przyległychPrzerzucenie głównej osi miasta na ulicę 10 Lutego i Skwer Kościuszki sprawiło, że zmianie uległa lokalizacja reprezentacyjnego placu publicznego. W roku 1931 inż. Tadeusz Wenda zaprojektował szerokie na 120 m i wychodzące w morze na ponad 620 m Molo Południowe, przeznaczone dla potrzeb pasażerskiej żeglugi przybrzeżnej, a w roku następnym opracowany został projekt Dzielnicy Reprezentacyjnej zakładający powstanie po obu stronach Skweru Kościuszki symetrycznego placu. Z tego projektu w późniejszych opracowaniach uwzględniono jedynie lokalizację Basenu Jachtowego, który miał przylegać do Mola Południowego od strony zakończyły się odbiory techniczne, kończące budowę mola i basenu jachtowego, w listopadzie 1935 roku odbyła się konferencja w sprawie planów zabudowy południowej części portu gdyńskiego. Zdecydowano, że zorganizowane zostaną dwa konkursy architektoniczne: konkurs ogólny na rozplanowanie terenu oraz konkurs szczegółowy na poszczególne budowle. Na zorganizowany w roku 1936 konkurs na rozplanowanie Mola Południowego i terenów przyległych oraz na projekt szkicowy "Żeglarskiego Ośrodka Morskiego" w porcie i mieście Gdyni wpłynęło 25 prac. Większość z nich przewidywała usytuowanie placu reprezentacyjnego u nasady Mola Południowego lub też placu umieszczonego u podnóża Kamiennej Góry, związanego z Bazyliką Morską. W składzie sądu konkursowego, któremu przewodniczył ówczesny prezes SARP Romuald Miller znalazł się zasłużony propagator sportu żeglarskiego gen. Mariusz Zaruski, którego imię dzisiaj nosi Basen Jachtowy. Pierwszą nagrodę przyznano architektom Bohdanowi Damięckiemu i Tadeuszowi Sieczkowskiego. Sąd Konkursowy zaproponował, aby przy rozwiązaniu zagadnień urbanistycznych brały udział wybrane osoby spośród laureatów konkursu, zaś szczegółowym opracowaniem projektów Żeglarskiego Ośrodka Morskiego zajął się jeden z laureatów nagrodzonych prac. Zarówno zwycięski projekt, jak i siedem innych prac zakupiono na potrzeby dalszych opracowań koncepcyjnych. Ciekawostką jest to, że drugą nagrodę w konkursie otrzymała praca Mariana Spychalskiego, przyszłego Marszałka Polski. Podsumowując wyniki konkursu, jury sformułowało liczne tezy, wśród których znalazły się te odnoszące się do forum. Uznało ono, że: "reprezentacyjny plac miejski winien być założony, jako otwarty na morze, a wobec tego nie powinien być zaprojektowany wewnątrz bloków budowlanych. Ściana tego placu zwrócona ku morzu, a wobec tego od strony morza szczególnie widoczna, winna być zaprojektowana ze specjalnym uwzględnieniem jej plastycznego znaczenia, z dużą śmiałością i rozmachem twórczym". Jury wskazało ponadto, że skoro "odcinek wybrzeża od mola południowego do stóp Kamiennej Góry jest niewielkim fragmentem bezpośredniego kontaktu miasta z morzem należy przynajmniej ten fragment wybrzeża uchronić od zabudowania, a wobec tego również odcinek wybrzeża przy basenie żaglowym w żadnych razie nie powinien być zabudowany, nawet jednym budynkiem". Materiały konkursowe wraz z przeprowadzonymi dokładnymi studiami wysokościowymi ukształtowania terenu, podziału własnościowego i stanu istniejącego, pozwoliły pracowni projektów przy Komisariacie Rządu w Gdyni na wykonanie opracowania zabudowy Dzielnicy Reprezentacyjnej. W ramach tego projektu wykonano liczne przekroje podłużne i poprzeczne oraz makietę terenu. Rok 1937: konferencja z udziałem Prezydenta RP24 lipca 1937 roku w Komisariacie Rządu w Gdyni odbyła się międzyministerialna konferencja, która miała zadecydować o kształcie Dzielnicy Reprezentacyjnej Gdyni. W konferencji obradującej w Komisariacie Rządu w Gdyni pod przewodnictwem Wicepremiera i Ministra Skarbu Eugeniusza Kwiatkowskiego wzięli udział Prezydent RP Ignacy Mościcki, Minister Spraw Zagranicznych Józef Beck, Minister Spraw Wojskowych gen. dyw. Tadeusz Kasprzycki, Wiceminister Komunikacji Aleksander Bobkowski, Biskup Morski Stanisław Okoniewski, Wojewoda Pomorski Władysław Raczkiewicz - w latach 1939-1947 późniejszy Prezydent RP na uchodźctwie, Dyrektorowie Departamentów Ministerstwa Przemysłu i Handlu Leonard Możdżeński i Czesław Pech, Dowódca Floty RP Kontradm. Józef Unrug, Komisarz Rządu w Gdyni Franciszek Sokół, Starosta Pomorski Antoni Potocki, Dyrektor "Żeglugi Polskiej" Feliks Kollata, Naczelnik Wydziału Urzędu Morskiego Stanisław Walewski, Naczelnik Wydziału Komisariatu Rządu Mieczysław Michalski oraz szereg oficerów Wojska Polskiego i Marynarki Wojennej. Spośród inżynierów i architektów Pracowni Projektów Komisariatu Rządu, Biura Planu Regionalnego oraz Urzędu Morskiego w konferencji wziął udział autor projektu Dzielnicy Reprezentacyjnej architekt Stanisław Filipkowski, architekt Wacław Tomaszewski, autorzy zwycięskiej pracy konkursowej z 1936 roku Bohdan Damięcki i Tadeusz Sieczkowski, autorzy planu regionalnego Bolesław Malisz i Kamil Lisowski oraz architekt Stanisław Karol protokole z konferencji, która 24 lipca 1937 odbyła się w sali Rady Miejskiej portowego miasta Gdyni na temat placu forum czytamy:"Inż. arch. Stanisław Filipkowski - Kierownik Oddziału Zabudowy w Komisariacie Rządu m. Gdyni zreferował sprawę rozplanowania terenów molo Południowego i terenów przyległych. Projekt przedłożony przez Oddział Zabudowy Komisariatu Rządu w Gdyni oparty został na wynikach konkursu urbanistycznego przy czym jako wytyczne przyjęto tezy jury konkursowego. Na podstawie tego projektu została sporządzona makieta, obrazująca w ujęciu plastycznym zasady zabudowania dzielnicy reprezentacyjnej oraz molo południowego. Makieta powyższa rozwiązana została przy koncepcji usytuowania Bazyliki na Kamiennej Górze. Od strony morza przewidziany został plac o charakterze forum, przeznaczony na uroczystości związane z morzem. Plac ten wiąże się bezpośrednio z mniejszym placem położonym u stóp Bazyliki, który przewidziany jest na uroczystości o charakterze kościelnym. (...) Forum nadmorskie pojęte jest jako plac obudowany z trzech stron, a otwarty jedną ścianą na basen żeglarski i morze. Ściana przeciwległa potraktowana jest jako jednolita fasada, oparta na słupach, stwarzająca ażur dla wnętrza bloków i ulic. Od strony forum ażur ten wzniesiony jest na kilku stopniach, podkreślających podstawę budynku i tworzących naturalne trybuny. Oba place, ze względu na istniejącą konfigurację terenu rozwiązane są tarasowo, przez co uzyskuje się mocniejsze podkreślenie widoków na morze. Boczne ściany placu tworzą bryły teatru i ratusza."Dyskusja, jaka rozgorzała po wystąpieniu autora projektu Dzielnicy Reprezentacyjnej, w głównej mierze dotyczyła lokalizacji Bazyliki, która miała stanąć na Kamiennej Górze, gdzie kamień węgielny pod jej budowę poświęcony został już w roku 1934. Zwrócił na to uwagę Biskup Morski Stanisław Okoniewski dodając jednocześnie, że wydatki związane z projektem wyniosły około 150 tys. zł, a zmiana usytuowania Bazyliki pociągnęłaby za sobą dodatkowe koszty. Kolejni mówcy podkreślali jednak, że kwestia dodatkowych kosztów nie jest najistotniejsza. W protokole z konferencji dalej czytamy:"Pan Minister Spraw Wojskowych Generał dyw. Kasprzycki - stwierdza, że sprawę budowy Bazyliki realizuje się etapami /konkurs, opracowanie projektu itd./. Sprawa jest skomplikowana i jak widać z przedstawionej makiety trudno dziś zadecydować, w którym miejscu sytuować Bazylikę aby mieć pewność, że nie popełnimy błędu. Trzeba miasto zwrócić do morza, to powinno być naszą zasadą, przy czym należy stworzyć harmonijną całość. Stwierdzamy, że Bazylika na górze będzie odcięta od morza. Jeśli się na to zdecydujemy, to błąd ten pozostanie na zawsze. Uroczystości kościelne, oraz masy ludności są tymi czynnikami, które muszą być zespolone z odpowiednim placem. Dlatego też bezpośrednie powiązanie świątyni z forum uważam za Minister Spraw Zagranicznych - oświadcza, iż (...) Forum w przedstawionym projekcie jest za małe. Za parę lat może ono nie wystarczyć, gdyż Gdynia rośnie szybko. Koniecznym więc jest poszerzenie placu i skoncentrowanie przy nim budowli reprezentacyjnych. Dlatego też trzeba zmienić projekt w tym sensie, aby wykazać rozmach Gdyni. Projekt umieszczenia Bazyliki na dole jest lepszy. Rzeczą charakterystyczną na modelu jest brak jasnej i zdecydowanej granicy między lądem i morzem. Należałoby tę granicę zawartą w kamieniu zetknąć z wodą. (...)Pan Wicepremier - stwierdza, że (...) To wszystko bowiem, co stworzymy ma trwać przez szereg pokoleń i stanowić wyraz naszych aspiracyj gospodarczych i państwowych. (...) Powinien tu powstać duży plac w rodzaju Piazza di S. Marco w Wenecji. Trzeba stworzyć to, co w jednym rzucie oka powie: "To jest Gdynia". Przy placu niewątpliwie jest miejsce na przyszły ratusz i inne budynki reprezentacyjne oraz na Bazylikę. Te wszystkie elementy trzeba zespolić, Bazylika bowiem na górze zostałaby niejako oderwana od forum. W sąsiedztwie Bazyliki w koncepcji ustawienia jej na górze - widzimy małe wille, bo to jest dzielnica willowa. Bazylika usytuowana na górze byłaby drugorzędnym kościołem w tym otoczeniu, a ma być pierwszorzędną świątynią. Musi ona tworzyć jedną całość z placem i morzem, całość o głębokiej wartości i symbolice. Przykładów dobrego ujęcia podobnych zagadnień jest dużo. Np. w Sztokholmie ratusz nad wodą, w Wenecji Plac św. Marka, w Tryjeście - katedra. Sprawa rozwiązania plastycznego i usytuowania Bazyliki przy forum powinna być rozważona przez rzeczoznawców i fachowców, jest to bowiem dziedzina architektoniczna, ściśle fachowa." Dyskusja na temat forum i usytuowania Bazyliki podsumowana została przez Prezydenta RP Ignacego Mościckiego z następujący sposób:"Musimy sobie zdać sprawę czego chcemy i co dla nas jest najważniejsze. W pierwszych koncepcjach uważaliśmy, że Bazylika powinna być wybudowana na wzgórzu, bo nadawać będzie miastu piękną sylwetę od strony morza. Poszukiwania odpowiedniego terenu dały efekt, który widzimy tu na modelu plastycznym. Widok z morza jest bezspornie ważny, lecz nasze wewnętrzne potrzeby są jednak ważniejsze. Ważniejszym więc jest wewnętrzne życie miasta - są to bowiem działania, które mają nam przynosić trwałą korzyść. Dlatego też przed powzięciem ostatecznej decyzji należy przepracować problem zabudowy tej dzielnicy z uwzględnieniem odmiennego niż dotychczas usytuowania Bazyliki."Konferencja na temat budowy Dzielnicy Reprezentacyjnej z udziałem Prezydenta RP była wydarzeniem szeroko opisywanym w ogólnopolskiej i lokalnej prasie. Pisał o nim dziennik Republika w wydaniu z 25 lipca 1937 r., Gazeta Gdańska w wydaniu z dnia 26 lipca 1937 r., Nowy Dziennik w wydaniu z dnia 25 lipca 1937 r., czy też Dziennik Poznański w wydaniu z 28 lipca 1937 roku. Rok 1938: zatwierdzenie projektu budowy Dzielnicy ReprezentacyjnejZgodnie z wnioskami, jakie zapadły na międzyministerialnej konferencji w sprawie budowy Dzielnicy Reprezentacyjnej, odbyło się kilka konferencji w gronie eksperckim, których głównym tematem było rozplanowanie forum i usytuowanie Bazyliki Morskiej. W grudniu 1937 roku w Komisariacie Rządu w Gdyni pod przewodnictwem prof. T. Tołwińskiego odbyła się konferencja z udziałem ośmiu rzeczoznawców-urbanistów, podczas której rozpatrzone zostały trzy zasadnicze lokalizacje Bazyliki Morskiej. Eksperci uznali, że usytuowanie Bazyliki Morskiej na Kamiennej Górze dawało dobre wyniki plastycznego widoku od strony portu, morza i miasta, lecz nie spełniało warunków funkcjonalnej i plastycznej łączności z forum. Drugi wariant usytuowania Bazyliki Morskiej na zboczu wschodnim Kamiennej Góry w ten sposób, aby budynek jednym bokiem przylegał do góry, drugim zaś wznosił się na tarasach ukształtowanych równolegle do brzegu morskiego, zapewniał pożądaną łączność forum z morzem z jednej strony i plastyczny związek Bazyliki z morzem oraz dobrą widoczność Bazyliki ze strony morza, portu i dalszych dzielnic miasta. Ukształtowanie najbliższego otoczenia Bazyliki wymagałoby jednak wykupienia kilkunastu domów, a przesunięcie forum na południe sprawiłoby, że utraciłoby ono bezpośredni kontakt z Molo Południowym. W trzecim wariancie Bazylika miała zostać usytuowana na kilkumetrowym wzniesieniu ponad poziomem forum w okolicy istniejącego budynku "Riwiery". Wariant trzeci usytuowania Bazyliki stał się przedmiotem obrad kolejnej konferencji, jaka z udziałem tego samego gremium rzeczoznawców odbyła się w kwietniu 1938 roku. Na tę okoliczność przygotowany został projekt uwzględniający postulaty przedstawione na konferencji grudniowej. Na kwietniowej konferencji rzeczoznawcy-urbaniści zaproponowali przesunięcie usytuowania Bazyliki w kierunku morza, co wiązało się z koniecznością wyburzenia budynku "Riwiery". Forum miało zostać oddzielone od Skweru Kościuszki za pomocą bloku o charakterze monumentalnym (ratusz). Zachodnią ścianę forum miały stanowić jednolite monumentalne budynki. Na podstawie kolejnych postulatów Pracownia Projektów Komisariatu Rządu w Gdyni w czerwcu 1938 roku wykonała ostateczny projekt Dzielnicy Reprezentacyjnej, który wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski zatwierdził podczas swojej wizyty na wybrzeżu w lipcu 1938 roku. Lata powojenne: porzucone plany budowy ForumPo drugiej wojnie światowej wypracowana przez Stanisława Filipkowskiego koncepcja budowy reprezentacyjnego placu stała się punktem wyjścia do pracy nad planami szczegółowymi zagospodarowania Śródmieścia, służąc jednocześnie przygotowaniu programów do kolejnych konkursów architektonicznych na rozplanowanie Forum Morskiego. W ten sposób powstało kolejnych kilkadziesiąt projektów. Żaden z nich nie doczekał się jednak realizacji. Nie udało się nawet zachować łączności widokowej Śródmieścia Gdyni z morzem, co nie wymagało poniesienia wysokich nakładów. W roku 2007 władze Gdyni ogłosiły plan budowy Forum Kultury, powracając do niezrealizowanej przedwojennej koncepcji dzielnicy reprezentacyjnej pod zmienioną nazwą. Pomimo poczynionych nakładów oraz licznych zapewnień, że Forum Kultury w Gdyni powstanie, miasto ostatecznie zrezygnowało z projektu jego budowy. W roku 2019 część terenu Parku Rady Europy oraz Alei Topolowej została zwrócona spadkobiercom Elżbiety Skwiercz. Od tego czasu znaczny udział w nieruchomości nabył lokalny deweloper, a władze miasta wszczęły procedurę planistyczną dla tego terenu. Wywołało to zażartą dyskusję na temat przyszłości nieruchomości, na której pierwotnie miało stanąć "Forum Morskie", która toczy się do dziś. Tania Wenecja jak to zrobić? Tania Wenecja – może się wydawać, że to 2 wykluczające się słowa. Jednak jeżeli bardzo chcesz odwiedzić to legendarnie piękne miasto (a jestem zdania, że każdy musi je zobaczyć chociaż raz w życiu) to zdradzę kilka moich sposobów na to aby jednak ten wyjazd był trochę mniej bolesny dla Naszego portfela 🙂 KUPUJ BILETY DUŻO WCZEŚNIEJ Nie będę ukrywać, że bilety na samolot były chyba najmniejszym wydatkiem związanym z tą podróżą. Kupiliśmy je prawie rok wcześniej. Był to koszt około 180 zł za osobę w dwie strony. Szukając biletów można kupić je w bardzo dobrych cenach, niekoniecznie rok wcześniej. Bilety do Wenecji często pojawiają się podczas promocyjnych wyprzedaży biletów. Chcesz lecieć? Bądź czujny! Warto rozważyć przystanek w Wenecji jeżeli jedziesz gdzieś po drodze samochodem… Przyjemne z pożytecznym – szkoda nie wykorzystać okazji zobaczenia miasta bez szukania w nim miejsca do spania. Tania Wenecja? DOKŁADNIE SZUKAJ I ANALIZUJ CENY NOCLEGÓW! Zdecydowanie największy wydatek jeżeli chodzi o Wenecję to nocleg. W pierwszej kolejności pod uwagę brałam wyjazd w maju jednak szukając noclegów w tym okresie przeraził mnie JUŻ wtedy mały wybór i bardzo wysokie ceny. Ostatecznie padło na Październik – wyglądało to wszystko zdecydowanie łagodniej. Szczerze to nie mam idealnego sposobu na tani nocleg w Wenecji i nie wiem czy ktokolwiek go ma. Trzeba szukać – Airbnb, Booking, propozycji i możliwości jest mnóstwo. Link polecający na 50 zł – tutaj Nam udało się znaleźć ** hotel zaraz przy Dworcu głównym czyli lokalizacyjnie idealnie. Niestety hotel zmienił już nazwę a także cenę, dlatego go nie polecę. Pokój był z prywatną łazienką co w Wenecji wcale nie jest takie oczywiste i ze śniadaniem. Cena jak na panujący standard była znacznie wygórowana ale koniec końców nie trafiliśmy najgorzej. Raczej odradzam oszczędność typu śpimy na lądzie, na wyspy dojeżdżamy. Może coś zaoszczędzimy ale czy zawsze warto? Pomijam już fakt, że jest to średnio wygodne. Podsumowując wątek – rezerwuj dużo wcześniej, szukaj i przeliczaj. Bierz pod uwagę np. to, że hotel jest ze śniadaniem lub w fajnym położeniu przez które nie będziesz wydawać majątku na transport. Zawsze warto też skorzystać z linków polecających na Airbnb lub Booking. zdecydowanie najlepsze Tiramisu w Wenecji 🙂 tutaj Bez gelato się nie liczy – nam najbardziej smakowały tutaj WYBIERAJ MNIEJ POPULARNE MIESIĄCE Wenecja od maja do września to nie jest najlepszy pomysł. Jest wtedy najwięcej turystów i ceny są najwyższe. Październik, który wybraliśmy okazał się idealny. Było ciepło i słonecznie, hotele ewidentnie były tańsze i ilość turystów również nie była dramatyczna. W miarę możliwości zaplanuj wyjazd w tygodniu. W sobotę liczba ludzi na ulicach znacznie wzrosła. PIJ APEROLA JEDZ PIZZĘ I KUPUJ MAGNESY Wenecja słynie z Aperola można spotkać go na każdym kroku i na szczęście jest tańszy niż cokolwiek innego do picia, można go kupić już od 2 euro więc jakoś zaciśniecie zęby i przebolejecie te kilka dni 🙂 Kupujcie pizzę w kawałkach. Podobnie jak z Aperolem, okienka z pizzą można spotkać wszędzie. Jedliśmy w kilku miejscach, które na pierwszy rzut oka może nie powalały ale w każdym z nich pizza była świetna. Można znaleźć restauracje, które serwują smaczne jedzenia i ceny są nawet znośne. Zasada jest prosta im bardziej w bocznych uliczkach i dalej od Placu Św. Marka tym taniej. Przed każdą restauracją jest Menu do wglądu więc warto zawsze przed wejściem zapoznać się z cenami. Jeżeli chcesz kupić pamiątki – kup magnesy. Zbieranie ich wkręca i uzależnia a w żadnym innym miejscu nie kupiliśmy ich tak tanio jak w Wenecji, serio. Arte Della Pizza NIE INWESTUJ W TRANSPORT WODNY Jeżeli chcesz korzystać z publicznej komunikacji od razu mówię, że w tym przypadku określenie Tania Wenecja nie istnieje. Nie przesadzę jeżeli powiem, że mniej kosztowały Nas bilety samolotowe niż trzeba zapłacić np. za bilety 72 godzinne – prawie 400 zł za 2 osoby!!! Ostatecznie przeszliśmy Wenecję wzdłuż i wszerz na nogach. Tak zaplanowaliśmy nasze zwiedzanie, że zainwestowaliśmy tylko w bilety 24 godzinne (około 200 zł za 2 osoby) Przez 24 godziny od skasowania pływaliśmy non stop, byliśmy na Lido oraz Burano (nie odwiedziliśmy Murano a podobno warto) Wieczorem przeżyliśmy romantyczny rejs tramwajem wodnym po Canal Grande, który zrobił większe wrażenie niż się spodziewałam. Bilety tramwajowe wycisnęliśmy jak cytrynę i te 24 godziny okazały się wystarczające 🙂 A co z owianym legendą rejsem Gondolą, czy warto ? Absolutnie tak! Moje podejście do tematu było z góry jasne – choćbym miała nie jeść, Wenecja to i gondola musi być. Specjalnie na nią odkładałam więc popłynęliśmy 🙂 Pół godziny to koszt 80 euro za całą gondolę, więc jeżeli nie chcesz tyle płacić po prostu poszukaj chętnych i popłyńcie w więcej osób. Koszt robi się od razu mniejszy a chętnych na taki deal nie brakuje! KORZYSTAJ Z GET YOUR GUIDE Get Your Guide jest dla mnie odkryciem roku. Jeżeli planujesz odwiedzić Pałać Dożów lub La Fenice, bilety kup na tej stronie. Nie dość, że nie będziesz stać w kolejkach to często ceny online są niższe niż te na miejscu. Możesz np. kupić grupowy rejs gondolą, nocne zwiedzanie miasta z przewodnikiem lub wziąć udział w warsztatach z tworzenia masek weneckich. Możliwości jest multum! Wenecja jest super. Co by o niej nie mówić to warto i tania Wenecja a przynajmniej tańsza jest możliwa 🙂 Nie można jej zarzucić braku klimatu czy niesamowitego charakteru. Będąc tam, wykorzystaj czas najlepiej jak się da i skompletuj piękne wspomnienia bo o to naprawdę tam nie trudno 🙂 Zainteresowanych tematem Włoch odsyłam także do skarbnicy wiedzy o tym kraju tutaj 🙂 Ciekawe miejsca w Europie Ciekawe miejsca we Włoszech Wenecja w weekend. Czyli jak sensownie zaplanować zwiedzanie i potem nie żałować To, że Wenecję widzieliśmy tylko raz z oddali, z przyklejonym do szyby nosem – już wiecie. Dziś zebraliśmy się na post o sprytnym zwiedzaniu miasta. To dość istotne, ponieważ Wenecja jest miastem skomplikowanym, przez swoją inność – trudnym do zwiedzania i jeśli tylko nie jesteśmy bogatymi Szwedami z napuchniętymi portfelami, którzy od razu wynajmują prywatną gondolę – musimy kombinować i planować. Nie przejmujcie się, tradycyjnie pomożemy Wam z tym 😉 FOTOGALERIA SPRZED 2 TYGODNI: Wenecja na dużych zdjęciach (1000px) Co powinniście wiedzieć w związku z planami na zimowe odwiedziny Wenecji (oprócz czasu Karnawału) to to, że… a) jest wtedy najtaniej b) mogą przydać się gumiaki c) może być albo bezchmurnie i słonecznie albo ciemno i deszczowo d) nie śmierdzi PORADY KOMUNIKACYJNE: Autobus z lotniska Treviso kosztuje 10 eur, jedzie głównie autostradą i na stacji Wenecja-Mestre jest już po około 40 minutach. Po kolejnych 10 minutach wysiadamy już w Wenecji na Piazza Roma, gdzie znajduje się dworzec autobusów na drugie weneckie lotnisko oraz przystań wodnych taksówek i dworzec wodny. Autobusy kursują co godzinę, więc ma to wszystko sens. Po Wenecji poruszamy się pieszo, natomiast nie sposób nie wydać 7 eur na bilet (ważny godzinę), aby przepłynąć Canale Grande aż do Plazu Św. Marka. Jak mamy już wydać te 7 eur, wykorzystajmy to „na maxa”, czyli od samego początku Kanału do końca. Wrażenia są pozytywne, przyjemne, te promy raczej nie są zatłoczone. Zwiedzając Wenecję Pamiętajmy, że mamy w niej tylko dwa „wąskie gardła” czyli mosty Accademia i Rialto. Bez nich jesteśmy zdani na promiki. Każdy przejazd do pół Euro. Dlatego warto tak zaplanować zwiedzanie, by ominąć konieczność korzystania z nich. I już kilka eur w kieszeni. Polecamy kartę zniżkową na muzea w Wenecji – KUP ONLINE! Wenecja w 1 dzień lub weekend. Co zobaczyć i jak zwiedzać? No to idziemy… Godzina 8:00 z hakiem Wychodzimy z autobusu z Treviso i robimy fotkę rozkładu powrotnych. Ale na Marco Polo. Wkleimy Wam ją tutaj po prawej stronie – proszę. Teraz możliwości są dwie – albo idziemy pieszo wgłąb dzielnicy, licząc, że po jakichś 30-40 minutach dotrzemy do Placu Św. Marka albo kierujemy się do jednego z początkowych dworców wodnych Wenecji – lub. Nagrywamy przywitanie z Wami do filmiku i wsiadamy w linię czarną dosłownie na przeciw dworca kolejowego St. Lucia. I wiecie co? To był bardzo dobry wybór. Generalnie o ile można sobie podarować snobistyczne pływanie gondolą po zakamarkach miasta o tyle przepłynąć wzdłuż Canale Grande aż do końca do Basenu Św. Marka – po prostu trzeba. To jest takie wystawianie „jęzora” i smakowanie całego miasta z jednej i drugiej strony. Idealne by potem wrócić tu na nogach i poszperać Po drodze mijamy najwspanialsze weneckie pałace – np. Ca D’Or z niesamowitą fasadą – niczym wyciętą z kartonu. Prom co chwilę przybija do przystanków po południowej i północnej stronie kanału. Całość „rejsu” trwa około 45 minut. Nigdy tego nie zapomnimy. Zwłaszcza ostatniego etapu, gdy prom wypływa na pełną lagunę a my spoglądamy na Piazettę, czyli morską bramę do serca Wenecji. Wtedy myślisz sobie „już, już, już tam bądźmy!” Godzina 9:00 Jesteśmy na lądzie i zaczynamy drugi etap naszego poznawania Wenecji. Wszystko mamy wcześniej zaplanowane (jak to my). Spotkanie pierwszego stopnia z fasadą Pałacu Dożów – zachwycające. Mamy syndrom zadartej głowy. Ania jest zachwycona bryłą, lekkością, detalami. Nie planowaliśmy zwiedzać pałacu w środku, bo żeby miało to sens, trzeba by poświęcić mu kilka godzin. POLECAMY: Wycieczka z przewodnikiem po Pałacu Dożów – KUP ONLINE! Ważna uwaga! Zarówno Plac Św. Marka jak i przyległa Piazzetta (raze tworzą literę L) są mniejsze, niż się Wam wydaje. Napoleon nazwał to Salą Balową Europy. Ale wydaje mi się, że u nas na Placu Warszawskim w Zabrzu zdarzały się liczniejsze pokazowe polonezy niż bal tutaj. Plac jest też skromniejszy niż myśleliśmy, ale piękny. Trochę jak hiszpańskie Plaza Mayor – zwłaszcza ten w Madrycie. Gołębie krążą chmurami a przed Bazyliką kłębi się tłumek chińczyków. Wstęp bez plecaków – nawet tych najmniejszych. Wrócimy tu jak zrzucimy je w hotelu, który wybraliśmy, by był w miarę blisko Placu. Godzina 10:00 Na północ od okolice Piazza St Marco spektakularnym łukiem, wkomponowanym w fasady kamienic, wchodzimy w kwartały kupieckie i handlowe. Ale w prawdziwego tego słowa znaczeniu. Te uliczki pamiętają handel i krzyki pierwszych przedsiębiorców z XV, XVI czy XVII wieku. Dziś jest jakby spokojniej, ale to „wąskie gardło” miasta, przypominajace trochę stambulskie bazary. Zawsze jest tu tłoczno, ale szyby wystaw mimo tego są zawsze nienagannie wypolerowane. Wszystkie handlowe arteryjki noszą nazwę Merceria a centralnym punktem jest plac San Zulian. Godzina 11:00 Musimy trochę pokombinować, by dotrzeć do tej części miasta, gdzie mieszkał Marco Polo. Aż dziw, że nie widzimy tłumów i łąńcuszków ludzi, ciągnących w tym kierunku. Mijamy placyk, który będzie nam dane odwiedzić jeszcze chyba z 5 razy i odbijamy w boczne uliczki w celu zlokalizowania „Corte Million”, miejsca, gdzie od pokoleń mieszkała rodzina Polo i gdzie schodziła się wenecka młodzież, by słuchać opowieści podróżnika. Aż dziw uwierzyć, że w momencie powrotu Polo z wojaży po świecie – nikt w Wenecji ich nie poznał ani nie skojarzył z kupcami. Nawet własna rodzina. W rosnącym zaniepokojeniem (serio zero tabliczek z informacjami?), grubą na prawie 1000 stron knigą „Opisanie Świata” z przedmową Umberto Eco i aparatem gotowym w każdej chwili do działania odnaleźliśmy spokojny dziedziniec a przy nim to miejsce. Tam nagraliśmy osobny odcinek do naszego projektu „Marco Polo Check In”. Ciągle przerywał nam pewien gość w białych spodniach, białej marynarce i białych włosach… Ale o tym innym razem. Godzina 12:00 Będąc w tej części miasta nie sposób skorzystać z bliskości pogranicza dzielnic San Marco i Canareggio. Po drodze posilamy się kawą z „maka”. Jak zwykle – gorsza niż w Polsce, ale wciąż powyżej średniej i daje małego kopa. I jest wciąż lepsza i 4x tańsza niż nacukrowane słabe kawy w tutejszych kawiarniach. Canareggio to północna i największa z dzielnic Wenecji. W jej zachodniej części kuli się w kącie spokojna i trochę mroczne dzielnica żydowska – Getto. Nie trudno się domyślić, że od tego miejsca wzięły nazwy wszystkie inne, podobne tego typu miejsca w Europie. Naszym celem jest kanał Rio d Sensa, który mowi się, że jest najspokojniejszym kanałem miasta. Rzeczywiście, łodzie wyglądają na wiecznie zacumowane, nad nim wiszą stare balkony z powiewającym na nich praniem. Przy mostku pieszym nad kanałem stajemy na trójkatnym Campo dei Mori, gdzie możemy odnaleźć słynne płąskorzeźby greckich kupców, błędnie nazywanych Maurami. Jeden, ten narożny na „dorobiony” metalowy nos. No i super! Murowany kandydat na „osobliwość miasta”. I tak się stało. Obok góruje kopulasty, największy kościół płn. części miasta – St. Maria del Orto (kiedyś Św. Krzysztofa). Godzina Chcemy przedostać się na drugą stronę Canale Grande i optymalnie byłoby dotrzeć w okolice pałacu Ca d’Oro – najpiękniejszego tego typu obiektu w Wenecji ze skomplikowaną historią (przez lata stał porzucony) a dziś bogatą kolekcją sztuki i przedostać się za pomocą tragetti w okolice Campo Di Pescara. Tak jest krócej. Ale idziemy w drogę powrotną w kierunku mostu Ponte Rialto od strony wschodniej. Most jest nietypowy – ma tak na prawdę 3 przejścia. W środkowym, szerokim królują handlarze. W bocznych galeriach turyści, fotografujący się (zazwyczaj pod słońce). Powiem Wam, że w płaskim zimowym słońcu widok z mostu na Kanał wygląda swietnie. Chcętny byśmy tu usiedli na dłużej, kontemplując atmosferę renesansowego Wall Street ówczesnego świata. Godzina 14:00 Przechodząc most trafiamy już do dzielnicy San Polo, którego centralnym placem jest Campo san Polo, na którym akurat nie byliśmy. Tej samej, do której mogliśmy wejść prosto z dworca autobusowego, pomijając drogę wodną. Dosłownie kilka kroków od mostu opanowuje nas zapach fritto misto czyli ryb i owoców morza, obtaczanych w cieście. Kilkadziesiąt gwarnych ludzi konsumujących je z białym winem gromadzi się na placu przy Mercato Rialto, słynącego z porannych targów rybnych i warzywnych. Niektórzy wystawiają twarze do opalania, słońce rzuca fajne, długie, klimatyczne cienie. Okolice Fabriche Nouve i Vecchie oraz Gobbo to wspaniałe arkady i miejsce, gdzie śmiało można nawet dziś kręcić ujęcia do kolejnych ekranizacji Casanovy czy Kupca Weneckiego. Godzina 15:00 Wykorzystując fakt, że mamy dość blisko do hotelu i chcielibyśmy zrzucić plecaki, idziemy wzdłuż południowego brzegu Canale Grande w kierunku kwartału Fantin, gdzie mieszkamy. Pałace tej części miasta, zwrócone ku wodzie to Palazzo Dolfin Manin, Palazzo Dandolo (było o nim w najnowszej powieści „Inferno” Browna), Palazzo Matinengo, Grimari czy Contarini dei Cavalli. Wszystkie dużo piękniej prezentują się od strony łodzi, skutecznie dystansując się od głównego szlaku palisadą drewnianych, często kolorowych belek, wyznaczających zmianę głębokości brzegu. Nasz hotelik był dosyć skutecznie schowany – jak to w Wenecji – prowadziła do niech ślepa uliczka i trzeba było robić dodatkowe kilkaset metrów pętelki. Wcześniej minęliśmy uliczkę o ciekawej nazwie „Rio Terra d’Assasini”, co skutecznie kojarzy się z grą Assasins Creed, która również rozgrywa się w Wenecji. Godzina 16:00 Jako, że Bazylika Św. Marka udostępniona do zwiedzania jest tylko do godziny (stosunkowo krótko, prawda), chcemy spędzić tu przynajmniej godzinę, co należy się kościołowi o takiej klasie jak ten. W środku niestety nie można fotografować, co zawsze budzi we mnie spore rozżalenia – tym bardziej, że nie należę do tych osób, które mimo zakazów – cichaczem focą zzza kolumny. Udało mi się zrobić może 2-3 zdjęcia telefonem, ale raczej nie nadają się na umieszczenie w naszej foto-biblioteczce z wypraw. Wstęp jest darmowy (ufffff), natomiast wejście na galerie i taras widokowy kosztuje 4 euro. W środku panuje półmrok. Surowe, romańskie wnętrza kontrastują z bizantyjskimi zdobieniami sklepienia, ołtarza i bocznych kaplic. Środek kościoła można podsumować śmiało dwoma kolorami – czerń i złoto. Obowiązuje kierunek zwiedzania, który jednak 3-krotnie naruszamy, by wrócić i obejrzeć dokładniej niuanse i szczegóły. Piękny kościół, trochę przypomina Hagia Sophia w Stambule, choć jest dużo mniejszy. Nie skorzystaliśmy niestety z możliwości wejścia na galerię, gdyż ta zamykana jest już na 20 minut przed końcem zwiedzania. Warto nadmienić, że w niedzielę zwiedzanie trwa jeszcze krócej – zaledwie kilka godzin w środku dnia. Godzina 17:00 Ten czas, gdy w mieście panuje „złota godzina” przeznaczamy na spacer w kierunku Dorsoduro, południowej dzielnicy Wenecji. Po drodze mijamy skąpy w złotym słońcu Plac Santo Stefano, potem przechodzimy kolejnym wąskim gardłem miasta czyli Mostem dela Academia, obklejonym kłódkami w kierunku nabrzeża Zattere (nazwa pochodzi od portu barek przemysłowych), gdzie łapiemy kulminację złotej godziny, tłumy, wędrujące brzegiem laguny, rzucamy okiem na wyciszony już (za dnia wciąż pracuje) średniowieczny zakład szkutniczy przy Squere San Trovaso i wracamy tym samym mostem w kierunku serca miasta. Po raz kolejny. Dlatego, że zmieniamy plany i planujemy skupić się na zachodzie a nie wschodzie słońca – skoro się okazało, że jednak mamy śniadanie w hotelu – skorzystamy z niego, zamiast porannego spaceru około Godzina 18:00 Jest zima, więc nawet we Włoszech słońce dość szybko kładzie się spać. Ale nad Wenecją trwa to trochę dłużej i zjawiskowo. W okolicach już się schowało za sylwetki kamienic i wież. Najpierw polecamy Wam przejść się jeszcze raz po zakamarkach Placu Św. Marka, do którego dochodzimy teraz od strony słynnego Harry’s Baru przy przystanku wodnym Vallaresso w szczególności ze wzrokiem skierowanym w stronę wschodnich fasad – Pałacu Dożów i kopuł Bazyliki, które fantastycznie rozświetlają się w kolorze… no właśnie. Nie jest to klasyczny pomarańcz. Marmur barwi się tu na kolor łososiowy, blady różowy. Niesamowite. Najpiękniejszy podobno widok na Wenecję o tej porze dnia rozciąga się z centralnej części deptaku Riva degli Schiavoni, czyli mostu Della Paglia i Ponte del Vin. Oczywiście patrzymy w stronę zachodnią w miejsce, gdzie „wypływa” na pełne morze kanał Canale Grande i góruje sylwetka kościoła Santa Maria Della Salute, najważniejszego w dzielnicy Dorsoduro, z której tu przyszliśmy. Godzina 19:00 Opuszczamy deptak i nabrzeże i kierujemy się na północ w obrzeża dzielnicy Castello (którą poznaliśmy najmniej). Przez długi czas włóczymy się po uliczkach, mijamy trochę opustoszały (tak wcześnie!?) plac i po drodze trafiamy do Intercoopa, naszego ulubionego sklepu włoskiego. Pytamy pana w kasie ile kosztuje bilet na lotnisko, żeby wiedzieć czy odłożyć colę czy nie. Gdy już wiemy – szybka matematyka. Super, nie trzeba już wybierać kasy – zmieścimy się. Siatka z zakupami w całości wcisnęła się do plecaków. Bagietka nie. Co – jak domyślacie się wyglądało śmiesznie. Całość kosztów zakupów – niecałe 7 euro, czyli jakieś 25% kolacji w tutejszej knajpie. To jest zawsze fajne we Włoszech. Tu na serio jest taniej niż w Polsce w marketach. I to nawet w Wenecji!? Po drodze mijamy opustoszały plac Santa Maria Formosa i z małą przerwą na nocne zdjęcia Mostu Rialto kierujemy się na kolejną chwilę do hotelu. (Jak dobrze mieć nocleg w sercu miasta – zazwyczaj wybieramy blisko dworca, ale tym razem celowo – nie). FOTOGRAFICZNA PORADA: W Wenecji moim zdaniem bardzo trudno wykonać dobre zdjęcie nocne. A już całkiem trudno zrobić świetne zdjęcie z długim czasem naświetlania – nawet jeśli macie porządny statyw. Powód jest prosty, a właściwie dwa. Bardzo kiepskie oświetlenie – latarnie dają zazwyczaj intensywne, zimne światło a do tego mnóstwo żarówkowego światła witryn sklepowych i restauracji. Natomiast pamiętajcie, że tu wszystko się „rusza” – zacumowane łodzie, bujane przez fale, lub po prostu przepływające. Dlatego zawsze łodzie nocą są tu… poruszone. A woda (ciągle w ruchu) dość mocno… wygładzona. Godzina 20:00 To się nazywa godzina na weryfikację planów. Korzystamy z hotelowego wi-fi, by podjąć konkretne kroki co do jutrzejszego poranka, zerkamy na fanpage i bloga czy nikt z was nie włamał nam się na stronę. I oczywiście wrzucamy fotkę z motylem. Jak dają sieć, to korzystamy. Nie jest to takie oczywiste zawsze. Wy się pewnie wściekacie, bo na zdjęciu słońce i rozgrzane buzie a w Polsce podobno minus 20 stopni. Taki mamy klimat. Godzina 21:00 Jeść! Odpalamy bagietkę, tuńczyka, wino w kartonie (pamiętajcie – we Włoszech wina w kartonie to naprawdę dobre wina) i trochę pozostałych „bonusów”. Idziemy na spacer po nocnej Wenecji z finałem przy głównej przystani przy zachodniej części Riva del Schiavoni. Zaczyna być chłodno, co czuć ewidentnie po stopniu zimna betonowych ławek, na których się rozgościliśmy. – Każda woda po ciemku jest przerażająca – stwierdza Ania. Patrzymy jak czarna maź oblewa i buja czubatymi gondolami. Mnie się kojarzy jeden z odcinków „Doctora Who”, w którym z weneckich wód wychodziły jakieś dziwne poczwary. Spadamy stąd. Godzina 22:00 Nocna Wenecja nas trochę zawodzi. Tak, tak. Przede wszystkim dlatego, że o dziwo jest bardzo słabo iluminowana, dość oszczędnie zdobiona. Przeważa chłodne światło latarni. A nie ciepłe żółte. Mój aparat płacze. Skromnie podświetlony jest Most Westchnień, zupełnie ciemna Campanila, mrocznie schowane są wieże kościołów. Genialnie za to prezentują się wszystkie sklepiki otoczone od turystów wystawami, pełnymi masek, kostiumów, bibelotów. Nagle trafiamy na nocny rajd na orientację. Jeden, drugi, trzeci facet w obcisłych getrach mija nas z czołówką na czole i kartką w dłoni. Uliczki są tak wąskie, że prawie każdy zaczepia nas łokciem. Kanały też już raczej śpią. To znaczy nie widzieliśmy ani jednej gondoli, która by przesmyczała się po ciemku wodą lub pod jednym z mostków. za to fajnie się obserwuje gondolierów, gromadzących się w swoich „bazach” i schodzących z szychty. Oczywiście gadających o pierdołach dnia codziennego. Nawet nie o piłce nożnej. Podobno mężczyźni w Wenecji nie szaleją za Calcio – czy to normalne? GDZIE SPAĆ? Zarezerwuj nocleg w hotelu, w którym spaliśmy DZIEŃ DRUGI Godzina 7:00 Tak, jak napisaliśmy wcześniej – tym razem (no, nie może być!) rezygnujemy ze spaceru o świcie, bo śniadanie trzeba zjeść (jak dają) i ruszymy stąd w kierunku San Polo. Skromne, bez szału – siedzimy sami. Mistrzowskie były rogaliki, o smaku skórki pomarańcza z delikatnym kremowym nadzieniem a przy tym lekkie jak pianka – czy ktoś nam przypomni, jak się nazywają? Był super. Z naszego kwartału idziemy w kierunku mostu Della Academia (jeszcze raz) i dalej w kierunku zachodnim, mijając obok po prawej najsłynniejsze pałace tej części Canale Grande, czyli Foscari, Nani, Stern, Moro no i oczywiście zjawiskowy Rezzonico, stanowiący dziś w pewnym sensie muzeum „złotych czasów” Wenecji z odrestaurowanymi wnętrzami i przedmiotami codziennego użytku. Coś dla miłośników minionego bogactwa. Godzina 8:00 Gdyby ktoś pytał Was, gdzie można w Wenecji trochę odetchnąć – myślicie o wspomnianym przez nas wcześniej Ghetto oraz o Campo St Margherita. Wbrew nazwie nie królują tu pizzerie ale… lodziarnie i podobno najsmaczniejsze lody w Wenecji. Za gałkę jednak zapłacimy zbrodniczo sporo. Nawet 3 eur. Tu też uwielbiają na porannym targowisku robić zakupy sami wenecjanie. W południowej części placu kręcimy ujęcia wideo z widokiem na siedzibę cechu grabarzy (jak się domyślacie ważna profesja i trudna przez lata w Wenecji) a po północnej stronie placu stoi kościół o tej samej nazwie z niesamowitym sklepieniem, wyglądającym jak… kadłub statku. Dziś pełni jednak inną rolę – jest aulą uniwersytecką. Godzina 9:00 Ostatnim przystankiem na naszej drodze stają się dwa najważniejsze dla tej części miasta place – Campo s Rocco i Campo dei Frari. ten drugi prezentuje się okazalej, ze względu na gigantyczną bryłę kościoła Santa Maria Gloriosa dei Frari – gotyckiej siedziby weneckich franciszkanów ze słynnym Wniebowstąpieniem Tycjana jako swoim największym skarbem. Przylega do niego Archivio di Stato, gdzie przechowywana jest włoska kopia dziełe Marco Polo – „Opisanie Świata”. Kościół robi wielkie wrażenie w środku, natomiast nie można nie podnieść głowy na Campo s Rocco, gdzie stoi słynna Scuola Grande i kościół San Rocco. Weneckie szkoły (było ich kilka) przez wieki spełniały rolę czegoś pomiędzy uniwersytetem a akademią sztuki, pod patronatami konkretnych świętych, kształcąc najlepsze umysły i talenty artystyczne swoich czasów no i oczywiście zdrowo z sobą rywalizując przy tym. Scuolę Grande można zwiedzać dla kolekcji malarstwa oraz Sali Głównej. Choć jeszcze więcej obrazów obejrzycie w Scuola della Academia, którą mijaliśmy dzień wcześniej. Godzina 10:00 Aerobus o numerze A1 startuje punktualnie o pełnej, okazuje się tańszy niż nam przekazywano i idealnie mieścimy się z resztką „euraczy”. No trudno, tym razem nie kupimy żadnej pamiątki. Dla nas to żaden problem zawsze. Jedziemy jakieś 15-20 minut z postojem na dosłownie 3-4 przystankach. Lotnisko Marco Polo (taka nazwa, choć nigdzie nie ma dużego napisu – jak to już się przyjęło. Co nas irytuje, bo planowaliśmy nagrać taki napis do naszego filmu o Marco Polo). Godzina 11:00 Samolot AirOne startuje w punkt! Jeszcze nigdy w życiu nie jechaliśmy tak długo lotniskowym autobusem. Dokładnie około 10 minut – tak daleko znajduje się stanowisko postojowe samolotów tej linii (Mimo, że to spółka – córka Alitalii). Miejsca co prawda są numerowane, ale wypełnienie nie wynosiło chyba nawet 50%, więc zdążyliśmy się dosiąść do siebie. W tego lotu zapamiętamy na pewno 3 rzeczy – jeden z najbardziej niesamowitych startów – z całą Laguną Wenecją jak na dłoni (na zdjęciu), świetną widoczność nad Dolomitami oraz różnicę temperaturową. W Wenecji było plus 14 stopni i słońce, w Pradze przy lądowaniu minus 13 stopni i szarówka. Nieźle. Czy Wenecja jest bardzo droga? Tak, trzeba przyznać, że to drogie miasto. Jednak. Hotel, w którym spaliśmy w samym centrum ze śniadaniem w cenie trzydziestu kilku eur to naprawdę cud i okazja (oczywiście upolowany przez sekretne oferty booking), bo standard to 40 kilka a nawet 50 kilka euro. Zwłaszcza w San Marco. Ceny najskromniejszych posiłków włoskich w knajpach niestety zaczynają się od kwot dwucyfrowych. Kawałek pizzy (1/8 część) kosztuje 3-4 euro. Droga jest też komunikacja w sumie, dlatego plan minimum z minimum dla nas to było wydanie tych 7 euro na bilet 1,5-godzinny. A jest to najtańszy możliwy bilet na vaporetti. Można też nie wydać nic i chodzić ciągle. No ale ten Canale Grande. Ech. Rezygnując natomiast z traggeti pomiędzy brzegami i opierając się na dwóch najważniejszych mostach miasta oszczędziliśmy przynajmniej 3 euro na głowę 😉 Autobus z lotniska też nie jest jakiś super tani (10 euro z Treviso, 6 euro na Marco Polo). Ciężko z autostopem – naprawdę. Grobla, kierująca do Wenecji ma 5 km i jest bardzo wąska, natomiast w Mestre dojazd stanowi w pewnym sensie estakada, więc nie ma tu gdzie stać i „łapać”. Ceny pamiątek to śmiech na sali (w stosunku do jakości). Najmniejsze maski kosztują 8, 12, 16 euro. A wyobraźcie sobie, że w okresie słynnego Karnawału, w środku lata oraz w czasie świąt ceny idą tutaj 100, 200 a nawet 300% do góry… GDZIE SPAĆ? Porównaj najtańsze noclegi w Wenecji na Hotelscombined Zarezerwuj hotel w Wenecji przez lub wybierz hotel w którym my spaliśmy (W centrum miasta) Wersja wideo: Sprawdź ceny noclegów w Wenecji Widok (7 lat temu) 21 sierpnia 2014 o 15:53 Niedawno przeprowadziliśmy się do Rumii i poszukujemy jakiegoś miejsca gdzie można dobrze zjeść obiad/pizza/kebab. Mamy przetestowane napoli , credense ( czy jakoś tak) i solara. Zamawialiśmy tam pizze i albo były niezjadliwe albo fatalna obsługa/pomylone zamówienia. Szukamy czegoś z dobrym mięsem (nie żadną rzeczą mięsopodobną) Możecie coś polecić? 0 2 (7 lat temu) 22 sierpnia 2014 o 00:27 byłam tam i polecam:) pyszne jedzenie i świetne miejsce:) nie wiem czy dowożą jedzenie , ale warto się wybrać. 0 3 (7 lat temu) 28 stycznia 2015 o 15:04 moim zdaniem Wenecja bo ma dobra pizze, dania obiadowe to Jaga i w Credence tez jest calkiem spoko :) 2 3 ~krystian (7 lat temu) 29 stycznia 2015 o 12:50 W Burger Soprano na Wybickiego- Super jedzenie ;) 1 1 ~Basia (7 lat temu) 29 stycznia 2015 o 13:51 Bar mleczny Zakładka na dworcu w Rumii, mega pysznie i domowo 6 2 ~krucha (6 lat temu) 21 maja 2016 o 20:38 moze ktos poleci gdzie aktualnie warto sie wybrac by cos zjesc? 0 0 ~boski (5 lat temu) 12 sierpnia 2016 o 06:56 Przetestowalem w Rumi prawie wszystkie restauracje i sugeruje wybrac sie do Gdyni . Ostatecznie jak lubisz rybe to polecam Przystan na Rybe no i Baba Jaga jest Czestych wizyt jednak nie polecam bo karta dan jest dlugi czas niezmieniana wiec szybko sie przeje . 4 1 ~anetka3010 (5 lat temu) 23 sierpnia 2016 o 16:58 Również polecam przystań na rybę,pysznie 1 1 ~niunia (5 lat temu) 4 grudnia 2016 o 23:31 jeśli pizza to polecam solar-ale musisz lubić cienkie ciasto,jeśli kebab to HO NO TU,mają tam też dobre zapiekanki,jeśli rybka to polecam BEKA ale to w Pucku 0 0 ~Basia (5 lat temu) 8 grudnia 2016 o 13:52 Tak też polecam jak na pizze to do Solara i na cienkim cieście(chyba wrócił stary kucharz) bo pizza znowu mniam, mniam. Rybaka to w Rewie w Barze Nadmorskim. No i Solar De'voila polecam palce lizać 0 0 ~Aguś33 (5 lat temu) 8 grudnia 2016 o 13:54 Tak tak do Solara wrócił stary kucharz i pizza smaczniejsza. A te devolaje palce lizać. POLECAM!!! 0 2 ~Jerzyk46 (5 lat temu) 8 grudnia 2016 o 13:57 Rybkę to sam robię wiec nic nie bedę polecał. A pizze to z rodzinką zamawiamy z SOLARA ostatnio sie poprawiła jej jakość i smak. To już wiem dlaczego. Smacznego 0 1 (3 lata temu) 14 stycznia 2019 o 09:40 Polecam Dos Amigos Meksykańskie Bistro, bazują na świeżych produktach, dużo mięsa i ciekawe smaki. Adres: Gdańska 39, facebook: 2 3 ~Natalia (3 lata temu) 30 stycznia 2019 o 11:03 Również polecam. A jeszcze bardziej Canadian Burger :) maja nie tylko pyszne burgery ale również mega smaczna tortille i frytki. Tak poza tym to w Rumi kiepsko z dobrymi restauracjami. Jeśli chodzi o domowe obiady to z czystym sumieniem mogę polecić Restauracje Apetyt. 0 1 ~Joanna (3 lata temu) 15 lipca 2019 o 18:49 U "Gruzina" drogo, niesmacznie i tylko piwko dla alko :( Właścicielka niemiła. 3 0 ~H (3 lata temu) 30 lipca 2019 o 23:45 W Rumi jeśli chodzi o żarcie to do polecenia jest tylko Fit Burger 1 1 ~anonim (2 lata temu) 26 kwietnia 2020 o 16:14 Wczoraj zamawialiśmy z Canadian Burger, ocena męża 2/5, moja 3/5 :( na tle trójmiejskich burgerowni słabiutko wypadają 1 0 ~anonim (1 rok temu) 7 września 2020 o 09:18 to prawda, jak dla mnie smaczniejsze niż 3miejsckie surfy, bobby i myburgery itp. 1 1 ~malotki (1 rok temu) 22 lipca 2021 o 18:56 Gruzin na kaszubach? Serio? Dobrze ze ta dziura juz nie istnieje:P tfu 1 0 ~malotki (1 rok temu) 22 lipca 2021 o 18:57 Wenecja tak ale kiedyś. Nowy wlasciciel wszystko zje...ł 1 0 do góry

wenecja gdzie zjeść forum